Co fotografuję na konferencji
Każdego prelegenta fotografuję co najmniej z trzech pozycji: z osi sali, z boku sceny i z bliska przy mównicy. Dzięki temu do relacji, do newslettera i do zaproszenia na kolejną edycję masz inne kadry tej samej osoby.
Poza sceną: rejestracja uczestników, przerwy kawowe, rozmowy w kuluarach, strefa partnerów i pytania z sali. To one pokazują, że na wydarzeniu byli ludzie, a nie tylko slajdy.
Slajd i twarz w jednym kadrze
Ściana LED albo obraz z projektora jest kilka razy jaśniejszy niż twarz prelegenta. Jeśli slajd ma być czytelny, ustawiam ekspozycję pod slajd i szukam momentu, gdy mówca odwraca się do sali. Jeśli liczy się tylko osoba — kadruję bez slajdów w tle.
Przed startem proszę technika sceny o informację, czy światło będzie zmieniane między blokami. Zmiana koloru reflektorów w trakcie wystąpienia to najczęstszy powód, dla którego część kadrów wymaga mocniejszej korekty barwy.
Jak poruszam się po sali
Nie przechodzę przed pierwszym rzędem w trakcie wystąpienia i nie staję na osi kamery, jeśli wydarzenie jest nagrywane lub transmitowane. Pracuję z dwóch, trzech stałych miejsc uzgodnionych z organizatorem, a przemieszczam się między nimi w przerwach między slajdami.
Migawka aparatu jest w trybie cichym, więc zdjęcia w ciszy po pytaniu z sali nie przeszkadzają mówcy.
Jak oddaję zdjęcia z konferencji
Pliki układam w folderach według agendy: każdy blok i każdy prelegent osobno, z nazwą wystąpienia z programu. Osoba, która przygotowuje relację, nie musi przeglądać kilkuset zdjęć, żeby znaleźć jednego mówcę.
Terminy zależą od wariantu: 5, 7 lub 10 dni roboczych, a w wariancie Pełna relacja pierwsze 20 kadrów do komunikatu prasowego dostajesz w ciągu 48 godzin.